III Niedziela Wielkanocna (Rok B)

Moi drodzy,

Trwamy w radości wielkanocnej. W ostatnich dniach wszystko zdaje się wlewać w nasze serca nową nadzieję:

  • na naszych oczach wybucha wiosna: cieszą pierwsze kwiaty w przydomowych ogródkach i w lasach, wczesnym rankiem budzi nas śpiew ptaków.

  • dokoła kościoła parafialnego biegają dzieci w białych sukienkach i komeżkach – znak, że znów była Pierwsza Komunia święta.

To dobry moment, aby zwrócić się do najnowszej adhortacji papieża Franciszka o powołaniu do świętości w świecie współczesnym „Gaudete et Exsultate”.

Sprawa jest bardzo świeża – dokument został sygnowany 19. marca tego roku, a więc w Uroczystość Świętego Józefa.

Po co, dlaczego, adhortacja o świętości?

Wyjaśnienie znajdujemy w ostatnich zdaniach adhortacji:

„Mam nadzieję, że te strony będą użyteczne dla całego Kościoła, aby poświęcił się on krzewieniu pragnienia świętości. Prośmy, aby Duch Święty napełnił nas mocnym pragnieniem bycia świętymi dla większej Chwały Bożej i wspierajmy się nawzajem w tym zamiarze. W ten sposób będziemy mieli udział w szczęściu, którego świat nie może nam odebrać”.

Abyśmy „mieli udział w szczęściu, którego świat nie może nam odebrać”.

Bóg chce, abyśmy byli szczęśliwi nie tylko w wieczności, ale także teraz. Pragnienie bycia świętymi – wzbudzane i umacniane przez Ducha Świętego – czyni nas szczęśliwymi!

Zapewne dlatego jesteśmy tak często smutni i nie czujemy się szczęśliwi jako chrześcijanie, ponieważ nie znajdujemy w sobie pragnienia bycia świętymi.

Z kolei w pierwszych słowach dokumentu Franciszek – nie owijając w bawełnę – stwierdza, że drogą do świętości jest przyjęcie na serio Kazania na Górze. Tytuł „Cieszcie się i radujcie” (Mt 5,12), to właśnie słowa z Kazania na Górze. Trzeba zgodzić się, że będziemy poniżani i prześladowani ze względu na Jezusa. Innymi słowy, trzeba oddać Bogu wszystko (swoje życie), aby otrzymać w darze „życie prawdziwe, szczęście, dla którego zostaliśmy stworzeni”.

Pisze dalej papież: „Błogosławieństwa nie są bynajmniej czymś lekkim, ani powierzchownym. Wręcz przeciwnie, możemy nimi żyć tylko wtedy, gdy Duch Święty przenika nas całą Swoją mocą i uwalnia nas od słabości egoizmu, lenistwa czy pychy”. Mamy więc niezawodną pomoc Ducha Świętego.

Moi drodzy,

Abyśmy nie ulegli zniechęceniu wobec tak wielkich wymagań, papież przypomina nam, że mamy „dokoła siebie mnóstwo świadków”(Hbr 12,1), którzy pokazują nam, iż jest możliwe kroczenie drogą świętości. I od razu – jak to Franciszek – powołuje się na przykłady, które ma pod ręką:

„Lubię dostrzegać świętość w cierpliwym ludzie Bożym: w rodzicach, którzy z wielką miłością pomagają dorastać swoim dzieciom, w mężczyznach i kobietach pracujących, by zarobić na chleb, w osobach chorych, w starszych zakonnicach, które nadal się uśmiechają. W tej wytrwałości, aby iść naprzód, dzień po dniu, widzę świętość Kościoła walczącego. Jest to często „świętość z sąsiedztwa”, świętość osób, które żyją blisko nas i są odblaskiem obecności Boga, albo by użyć innego wyrażenia, są „klasą średnią świętości”.

Aby jeszcze bardziej ośmielić nas od świętości pisze:

„Nie zniechęcaj się, ponieważ masz moc Ducha Świętego do tego, by świętość była możliwa (…) Kiedy odczuwasz pokusę, by zaplątać się w swoją słabość, podnieś oczy ku Ukrzyżowanemu i powiedz: «Panie, jestem biedakiem, ale Ty możesz dokonać cudu uczynienia mnie trochę lepszym». W świętym i składającym się z grzeszników Kościele znajdziesz wszystko, czego potrzebujesz, aby wzrastać ku świętości”.

Dalej podaje receptę na świętość, która polega na małych gestach:

„Ta świętość, do której wzywa cię Pan, będzie wzrastała przez małe gesty. Na przykład: pewna kobieta idzie na targ, by zrobić zakupy, spotyka sąsiadkę, zaczyna z nią rozmawiać i dochodzi do krytyki. Wówczas ta kobieta mówi w swoim wnętrzu: „Nie, nie będę o nikim mówić źle”. To jest krok ku świętości. Następnie w domu, jej syn chce z nią porozmawiać o jego fantazjach i chociaż jest zmęczona, siada obok niego i słucha z cierpliwością i miłością. To kolejna ofiara, która uświęca. Kiedy przeżywa chwile udręki, pamięta o miłości Najświętszej Maryi Panny, bierze różaniec i modli się z wiarą. To jest kolejna ścieżka świętości. Potem, gdy wychodzi na ulicę, spotyka ubogiego i zatrzymuje się, by porozmawiać z nim z miłością. To jest następny krok”.

I jeszcze jedno, bardzo ważne spostrzeżenie papieża. Każdy ma swoją indywidualną, niepowtarzalną ścieżkę świętości. Kopiowanie modelu świętości innych osób nie ma większego sensu, jest nieprzydatne, a nawet może nam zaszkodzić.

„Liczy się to, aby każdy wierny rozpoznał swoją drogę i wydobył z siebie to, co ma najlepszego, to, co najbardziej osobistego Bóg w nim umieścił, a nie marnował sił, usiłując naśladować coś, co nie było dla niego pomyślane (…) Niech Bóg da, abyś umiał rozpoznać, jakie jest to słowo, to orędzie Jezusa, które Bóg chce powiedzieć światu poprzez twoje życie”.

Aby rozpoznać, jak brzmi to słowo, które Pan pragnie wypowiedzieć poprzez danego świętego, nie należy rozwodzić się nad szczegółami, ponieważ również w nich mogą występować błędy i upadki. Nie wszystko, co święty mówi, jest w pełni wierne Ewangelii, nie wszystko, co czyni, jest autentyczne i doskonałe. Tym, co należy podziwiać, jest całe jego życie, cała jego droga uświęcenia (…)”

Na koniec słowa zachęty do podjęcia misji bycia świętym:

„Także ty powinieneś pojmować całe swe życie jako misję. Spróbuj tego, słuchając Boga na modlitwie i rozpoznając znaki, jakie On ci daje. Zawsze pytaj Ducha Świętego, czego Jezus oczekuje od ciebie w każdej chwili twojego życia i w każdej decyzji, którą musisz podjąć (…) Daj się przemienić, daj się odnowić Duchowi, aby to było możliwe, i aby w ten sposób twoja cenna misja nie została utracona. Pan ją dopełni również pośród twych błędów i złych chwil, pod warunkiem, że nie porzucisz drogi miłości i zawsze będziesz otwarty na Jego nadprzyrodzone działanie, które oczyszcza i oświeca”.