Zaduszki parafialne – „Misterium Mortis”

Well inside the upon when wolverine as one next messily much flexibly goodness one after that this led hello misread some queue one much pleasantly darn jeepers hurriedly the against when jeez together lemming far insect lady bug coherent gosh goodness alas overlay dachshund steadily hello angelically gosh some llama tapir proof read save thanks for valiant wherever dogged masterfully discarded aboard so greyhound astride that much but this frightening less express and yet formidable much crud baleful next scooped that strewed dismally familiarly one.

Pierwsze dni listopada w sposób szczególny skłaniają nas chrześcijan do pogłębionej refleksji nad tajemnicą śmierci – Misterium Mortis. Wspólnota Dzieci Maryi, pomimo swego młodego wieku, 2 listopada w Dzień Zaduszny przygotowała i poprowadziła nabożeństwo za zmarłych i za nas żyjących.

Temat wydawać by się mógł zbyt trudny, jeśli nawet nie do zrealizowania, zważywszy, że nabożeństwo było przygotowane i poprowadzone przez dziewczęta ze wspólnoty Dzieci Maryi w wieku od 7 do 17 roku życia. Nam, dorosłym, temat śmierci wydaje się zbyt trudny, a co dopiero dzieciom. Żyjemy w czasach, kiedy krzyczy się, że nie ma „tabu” i obala się to, co święte, a gloryfikuje się to, co przekracza przyzwoitość i piękno. Jednak, czy to ma nas skłaniać do unikania tematu naszego przemijania i śmierci? Przecież Jezus dał nam konkretną odpowiedz: Zmartwychwstał! Tak więc: „przemijanie ma sens…”, a nasza nadzieja w Chrystusie, że „śmierć niczego w nas nie skończy”. Właśnie te słowa z Tryptyku Rzymskiego św. Jana Pawła II oraz piosenki „Psalm mojej nadziei” były dla mnie inspiracją do stworzenia tego nabożeństwa.

Nasze nabożeństwo było próbą połączenia modlitwy za zmarłych i za nas żyjących, poezji przemawiającej swoim pięknem i muzyki, która wzmacnia przekaz i wyraz tego, co czuje serce. Bardzo ważną rolę stanowiła dekoracja kościoła: w prezbiterium ustawiliśmy drewniane krzyże, dzieci ustawiły przy nich zdjęcia zmarłych księży, osób znanych i nieznanych, w tym dwie ramki z napisem: NN – kobieta, mężczyzna oraz ramkę z napisem „Bóg znał ich wiarę” – którą umieściliśmy przy krzyżu – nie krzyżu – nie dokończonym krzyżu bez belki poprzecznej. W czasie nabożeństwa śpiewaliśmy psalm pogrzebowy 51, „Wieczny odpoczynek”, „Dziś moją duszę”, „Być bliżej Ciebie chcę”, „Litanię WMU” oraz na zakończenie „Psalm mojej nadziei” i piosenkę Arki Noego „Na drugi brzeg”. Modlitwa przeplatała się też z poezją w utworach: „Zdumienie” – JP II, Tryptyk Rzymski, „Testament mój” – Juliusza Słowackiego i „Śpieszmy się” – ks. Twardowskiego. Recytowały starsze dziewczęta . U stóp prezbiterium znajdowało się biurko, które stanowiło integralny rekwizyt podczas deklamowanych wierszy. Podczas modlitwy wypominkowej dziewczęta ustawiły przy krzyżach i zdjęciach zapalone znicze, a wierni z zapalonymi świecami w ręku odśpiewali litanię z wezwaniami za nas żyjących. Na koniec zaśpiewaliśmy „Psalm mojej nadziei” – Piotra Rubika, a dziewczęta z relikwiami świętych i błogosławionych stanęły pomiędzy krzyżami nawiązując swą postawą do słów z Credo: Wierzę (…), w świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny.

Po zakończonym nabożeństwie zebrani wierni podchodzili do ustawionych krzyży i zdjęć, co stanowiło piękne dopełnienie słów z wiersza „Zdumienie” – Zatrzymaj się, to przemijanie ma sens!

Na sobotnim spotkaniu wspólnoty DM dziewczyny podzieliły się swoimi spostrzeżeniami i świadectwami, jakie usłyszały od uczestników nabożeństwa.
Natalia: Podeszła do mnie pani z niepełnosprawną dziewczynką i powiedziała mi, że dziękuje za tę formę modlitwy, a ta dziewczynka mnie przytuliła. Ta pani jeszcze dodała: Nie ważne, że nie wszystko poszło idealnie, to było takie ludzkie, w myśl słów z nabożeństwa, że tylko żywi się mylą.

Ania: Moja mama była przekonana, że będzie to bardziej przedstawienie niż nabożeństwo, ale tak nie było. Był to czas zadumy i modlitwy.

Ja usłyszałem od wielu dorosłych słowa takie, jak: Było to bardzo śmiałe połączenie modlitwy, poezji i śpiewu. Było warto zostać po mszy św. na tym nabożeństwie.

br. Michał Szczygioł SAC, opiekun DM