Wspomnienie Św. Wincentego Pallottiego

„Wstaje nam nowy dzień… Pallotti kreśli życia szlak…” – słowami tej ładnej pallotyńskiej piosenki rozpoczęliśmy Uroczystą Eucharystię, w święto Wincentego Pallottiego, 22 stycznia w pallotyńskiej parafii św. Andrzeja Baboli pod Szyndzielnią.

Jako wspólnota Dzieci Maryi -DM zadbaliśmy o oprawę liturgiczno-muzyczną Mszy Świętej. Nasz opiekun, Brat Michał, ostrzegł nas, że będzie mało osób na tej uroczystości. Jednak kiedy przybyłam ze swoimi siostrami na mszę, wszystkie miejsca na parkingu były zajęte, co mnie bardzo zdziwiło. W kościele nie było wcale mało ludzi, choć niektóre ławki były wolne.

Msza dla mnie szybko zleciała, szczególnie na początku, kiedy miałam pierwsze czytanie. Bardzo się stresowałam. Starałam się czytać jak najwolniej, ale emocje i stres publicznym czytaniem zrobiły swoje. Zniekształciłam parę słów i czytałam szybko. Po moim czytaniu Brat ze starszymi dziewczynami i Emilką, o głosie cudownym i mocnym, zaśpiewali psalm, który był na łagodną i spokojną melodię. W trakcie słuchania go, odpłynęłam w krainę łagodności. Drugie czytanie miała Kinga, jedna z animatorek, przeczytała ,,Hymn o Miłości”. Muszę przyznać, że zawstydziłam się…, Kinga naprawdę pięknie go przeczytała, jakby rozkoszowała się tymi słowami, chłonęła je i przekazywała nam, jakby plotła je ze złotej nici w piękny i drogocenny haft.

Kazanie miał ksiądz Artur Stępień SAC, który poruszył w nim zaskakujący temat. Wincenty Pallotti nie był oryginalny! – był ewangeliczny! To mnie zdumiało. Moim zdaniem Pallotti był oryginalny, ponieważ tak ukochał Pana Boga, że oszalał z miłości dla drugiego człowieka. Nie znam takiego drugiego świętego, który zawsze nosił przy sobie drewniany wizerunek Matki Boskiej, który podkładał ludziom do ucałowania. Oczywiście zrozumiałam zamysł ks. Artura. Myślę, że w sprawie tej ,,oryginalności” chodzi – jak wyjaśnił nam kaznodzieja – o to że Pallotti był Ewangeliczny. Mamy być prawdziwi, być sobą jak Wincenty, że nie mamy zakrywać swego prawdziwego oblicza pod ,,tynkiem”,- piszę to z perspektywy nastolatki – jak kto to woli makijażem; farbować włosy na wszystkie kolory tęczy czy nie wiem jak bardzo zakrywać swoje JA tatuażami. Ale chodzi o to, żeby odnaleźć swój CEL, jakiś sens, plan na życie. Przecież nie możemy całe życie spędzać na odrabiani pracy domowej czy zbieraniu ocen, które są niekiedy poniżej naszych oczekiwań. Trzeba znaleźć pasję życia – u Pallottiego był nią Chrystus -, bo bez tego niczym nie różnimy się od innych. Co z tego jakie mamy samochody, ubrania i nie wiem co jeszcze, skoro bez marzeń jesteśmy tylko jakimś tam sobie człowiekiem? Pallotti był Nieprzeciętny, był Oryginalny, bo był sobą i znalazł Miłość Nieskończoną, której oddał się bez reszty.

Przed ofiarowaniem ,,młodsza gwardia” DM czytała modlitwę wiernych i potem niosły dary. Byłam z nich dumna, że pomimo tłumu wiernych, nie zlękły się, jak ja, i przeczytały swoją część. Oczywiście jako młode dziewczynki trochę się jąkały, szybciej mówiły, ale widać było, że bardzo się starały. Komentarze do darów, które niosły, mówił Brat Michał na żywo, co podkreśla, że Brat jest obyty w publicznej prezentacji, nie tak jak ja. Opiekun mówił naprawdę rzeczowo i dogłębnie opisywał jaki cel mają te dary w życiu codziennym i duchowym.

Na komunię zaśpiewaliśmy ,,Witaj Pokarmie”, a potem nową piosenkę ,, Nakarmiłeś mnie Panie”, która jest piękna, łagodna i wprowadzająca w stan zadumy. Po błogosławieństwie zagraliśmy i zaśpiewaliśmy pieśń pallotyńską na cześć Matki – „Królowo Apostołów” , którą po raz pierwszy zagrała nasza schola na gitarach i z organami. Chyba było to pierwsze takie wykonanie. Graliśmy jeszcze, kiedy lud Boży całował relikwię św, Pallotiego, no może nawet jeszcze dłużej. Skończyliśmy, kiedy w kościele byliśmy tylko my, rodzice i pan organista Marcin.
Odstawiliśmy sprzęt obok choinek i rozmawialiśmy o przeżyciach z Mszy. Potem niestety musieliśmy rozejść się do domu i naszych codziennych spraw. Szkoda L ponieważ ze wspólnotą czuję się jak na skraju nieba, w zapomnieniu o życiu codziennym i tym całym zgiełku z nim związanym.

Bardzo cieszę się, że ze wspólnotą obstawiliśmy tą szczególnie ważną Mszę, ale najbardziej z czytania, które miałam, ponieważ ono trafiło do mojego serca i jestem z tego dumna. Cieszę się, że miałam ten zaszczyt. Oczywiście promieniuję radością, kiedy jestem razem z wspólnotą „DM”, czuję się wtedy jak cząstka czegoś większego i wspaniałego, któremu na imię wspólnota parafialna św. Andrzeja Boboli.

Czuję, że mogę śmiało przyznać, że nieobecni wiele stracili.

Monika Majdak, 16 lat

Wiersz o miłości

Bóg stworzył nas z miłości
i przez nią poświęcił się dla nas.
Wysyłając na świat Syna,
by umarł dla nas.
To najczystsza ofiara serca.
Przedwieczny Ojciec
co miłosiernie spogląda
z nieba na nas.

Odwzajemnijmy tą miłość
jak Pallotti oszalejmy z miłości.
Kochając wszystkich,
– stworzonych by kochać.

Nauczmy się kochać bliźnich,
zanim wrócimy do swoich spraw
i trudnych w życiu chwil.
Zdążmy przed śmiercią
i apokalipsami.

Zawierzmy to wszystko
Pallottiemu i naszej Matce.
Zjednoczmy się,
Oddychajmy tym samym tchnieniem,
Czujmy jednym Sercem,
Napełniajmy się Duchem Świętym,
a będziemy wspólnotą bratnich dusz
śpiewających dla Pana.

Monika Majdak