VI Niedziela Wielkanocna (Rok B)

Dziś, chciałbym powrócić do adhortacji papieża Franciszka, którą napisał po to, abyśmy odzyskali pragnienie bycia świętymi.

Pamiętamy, że to pragnienie wzbudzane nieustannie w Kościele przez Ducha Świętego, ma być dla nas źródłem szczęścia, źródłem radości, których świat nie będzie mógł nam odebrać.

Jak wygląda ta wizja szczęścia – pokazuje nam Jezus w dzisiejszej Ewangelii.

Jest to przede wszystkim wizja miłości, ponieważ „świętość chrześcijańska to nic innego, jak życie pełnią miłości”, a „miarą świętości jest to, jak wiele jest w naszym życiu z Chrystusa” (Benedykt XVI). Jezus mówi dzisiaj: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej!”

Po drugie, jest to wizja pełna radości, ponieważ Jezus mówi: „To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna”. Papież Franciszek cytuje jednego z francuskich pisarzy katolickich: w życiu „istnieje tylko jeden smutek, nie być świętym”.

I po trzecie, Jezus mówi: „przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał”. Nasze życie ma owocować – i o tym także mówi papież: „Każdy chrześcijanin, na tyle, na ile się uświęca, staje się bardziej owocny dla świata”.

Na koniec pierwszej części swoich rozważań o powołaniu do świętości papież, jakby uprzedzając nasz wątpliwości i obawy, pisze:

„Nie bój się świętości. Nie odbierze ci ona sił, życia ani radości. Wręcz przeciwnie, ponieważ staniesz się tym, co zamyślał Ojciec, kiedy ciebie stworzył i będziesz wierny swojej istocie”.

„Świętość nie czyni cię mniej ludzkim, ponieważ jest spotkaniem Twojej słabości z siłą łaski” (w tym sensie, że proces uświęcenia jest, i będzie zawsze, spotkaniem naszej słabości z łaską).

W drugiej części papież szeroko opisuje dwie pułapki, „dwa zafałszowania świętości, które mogłyby nas sprowadzić na manowce”. Uwagi te skierowane są głównie do duszpasterzy – do tych, którzy mają być przewodnikami na drogach uświęcenia – i dobrze by było, gdyby wszyscy oni wzięli je sobie głęboko do serca.

Tylko o jednej uwadze wspomnę w kilku zdaniach.

Otóż, niektórzy chrześcijanie posiadają fałszywe przekonanie, że „wszystkiego można dokonać za pomocą ludzkiej woli, tak jakby była ona czymś czystym, doskonałym, wszechmocnym, do czego dołącza się łaska. Usiłuje się pomijać, że „nie wszyscy mogą uczynić wszystko” (np. z powodu niewiedzy, strachu, nieopanowanych uczuć oraz innych czynników psychicznych lub społecznych), i że w tym życiu ludzkie słabości nie są całkowicie i raz na zawsze uzdrowione przez łaskę”.
Warto w tym miejscu zapamiętać sobie rade św. Augustyna: Bóg zachęca ciebie, byś dokonał tego, co możesz i prosił o to, czego nie możesz.

W części trzeciej, papież sięga do błogosławieństw, aby wyjaśnić nam na czym polega świętość w codziennej praktyce:
„Jezus wyjaśnił z całą prostotą, co to znaczy być świętymi, a uczynił to, kiedy zostawił nam błogosławieństwa. Są one jakby dowodem tożsamości chrześcijanina. Zatem, jeśli ktoś z nas stawia sobie pytanie: „Jak można stać się dobrym chrześcijaninem?” – odpowiedź jest prosta: trzeba, aby każdy na swój sposób czynił to, co mówi Jezus głosząc błogosławieństwa”.

Dziś przyjrzymy się trzem pierwszym błogosławieństwom.

Błogosławieństwo o ubogich w duchu stawia nam pytanie: co zabezpiecza twoje życie? Czy bezpieczeństwo finansowe, czy to, że jesteś dzieckiem Boga?

Przypowieść o bogatym głupcu pokazuje wyraźnie, że nie od spichlerzy pełnych zboża zależy życie. Na dodatek, w sercu przepełnionym różnymi rzeczami nie ma miejsca na Boga, na miłość do braci. Serce syte i zadowolone z siebie nie potrzebuje niczego i nikogo – ale to jest porażka.

Papież zachęca też do życia surowego i ogołoconego, aby być bliżej ludzi potrzebujących, a także bliżej Jezusa, który „będąc bogaty, dla nas stał się ubogim”. „Bycie ubogim w sercu, to właśnie jest świętość”.

W świecie pełnym przemocy, chęci dominacji jednych nad drugimi, w świecie pełnym krytyki, sporów – błogosławieństwo o cichych proponuje nam inny styl: łagodność.

Trzeba postrzegać ograniczenia i wady innych z czułością i łagodnością, nie czując się doskonałymi. Papież cytuje św. Teresę z Lisieux: „miłość doskonała polega na tym, by znosić wady innych, by nie dziwić się wcale ich słabościom”.
„Reagować z pokorną łagodnością – na tym polega świętość”.

Wreszcie, błogosławieństwo tych, którzy się smucą. Świat ucieka przed cierpieniem, problemami, jakimkolwiek bólem – „Świat nie chce płakać: woli ignorować bolesne sytuacje, maskować je, ukrywać”. Jednak istnieje rzeczywistość cierpienia i wszyscy jej podlegamy.
Trzeba mieć odwagę, by wyjść naprzeciw cierpienia, „dać się przeszyć bólowi” i… doznać pociechy Jezusa. Dla papieża jest niezmiernie istotne, iż przyjmując cierpienie, jednocześnie otwieramy się na cierpienia innych. Odkrywamy sens życia: „pomagając bliźniemu w jego bólu, rozumiejąc udrękę innych, dając im ulgę”.

Święty Paweł zachęca w Liście do Rzymian: „Płaczcie z tymi, którzy płaczą”. „Umiejętność płakania z innymi, to jest świętość”.

Weźmy dzisiejszej niedzieli następujące pouczenia, aby z nich korzystać na drodze uświęcenia. „Świętość nie jest luksusem zarezerwowanym dla nielicznych. Jest zwykłym obowiązkiem dla mnie i dla ciebie” – pamiętamy te słowa św. Matki Teresy z Kalkuty.

Nie bój się świętości. Nie odbierze ci ona sił, życia ani radości.
Bóg zachęca ciebie, byś dokonał tego, co możesz i prosił o to, czego nie możesz.
Miłość doskonała polega na tym, by znosić wady innych, by nie dziwić się wcale ich słabościom.
Umiejętność płakania z innymi, to jest świętość.