IV Niedziela Wielkiego Postu (2020)

Moi drodzy,

Trwamy w szczególnym czasie Wielkiego Postu, wezwani do poszukiwania w swoim życiu tego, co najważniejsze.

Sytuacja epidemii pozbawiła nas możliwości swobodnego przemieszczania się, towarzyskich spotkań, rozrywki. Jednym słowem nie możemy robić wszystkiego, co zechcemy.

Musimy także zmierzyć się z perspektywą mniejszych zarobków i wynikającym stąd dużo skromniejszym stylem życia.

To pozytywne doświadczenie – ponieważ przekonaliśmy się, że można egzystować bez spacerów w galeriach handlowych, bez przesiadywania w pubach, bez mega-emocji sportowych.

Wiele rzeczy jest nam zabranych, wiele możliwości ograniczonych – a jednak żyjemy, albowiem nie samym chlebem żyje człowiek.

Zapewne do wielu z was dotarł mem z refleksją pewnej Włoszki. Oto jej treść, której nie cytuję w całości:

Nadeszła ta chwila i zatrzymał się świat

Na tę jedną chwilę… której zawsze brak

(…)

Zatrzymał się świat bo za szybko biegł

Już nie widział traw, nie szanował drzew

W pośpiechu, bez uczuć, bez gestów i słów

Biegł do wieczora i od rana znów

(…)

Teraz przyszła chwila i nas zatrzymała

By ludzka istota wreszcie pomyślała”

Takie, i podobne refleksje, ma wielu z nas.

Jeśli, nie ulegniemy jakiejś nowej gorączce medialnej, newsom powtarzanym na każdym kanale telewizyjnym i w Sieci, mamy szansę ujrzeć nową odsłonę naszego życia.

Życie to nie chleb.

Życie to nie zawody.

Życie to nie bajka.

Czym więc jest życie? Jakie ono jest?

Każdy Wielki Post, a ten szczególnie, prowadzi nas do refleksji, że życie jest poważne, że należy je traktować z powagą, że trzeba je nieustannie oczyszczać z tego, co nieprawdziwe i niepoważne.

Że trzeba się nawracać i wierzyć w Ewangelię. Nawracać codziennie, żyć w stanie nieustannego, poważnego nawracania się. I wierzyć w Ewangelię – nie w co innego, tylko w Ewangelię.

Moi drodzy,

Przyjmijmy jeden promień tego światła, z którym przychodzi dziś Jezus w swojej Ewangelii.

Widzimy, jak otwiera oczy niewidomemu od urodzenia – i nie tylko oczy, którymi będzie mógł oglądać ten świat, ale także oczy wiary. Historia tego człowieka kończy się wyznaniem wiary: „Wierzę Panie! i oddał Mu pokłon”.To historia o narodzinach wiary.

Myśl, którą proponuję wam do rozważenia jest taka:

Aby wiara mogła w nas dojrzeć, okrzepnąć, potrzebne są przeciwności.

Nawet cud, tą nadzwyczajną interwencję Boga, można skwitować: „nie wiem” co o tym myśleć, kto za tym stoi, nie bardzo mnie to obchodzi (taka mniej więcej była na początku postawa uzdrowionego z Ewangelii).

Jednak trudności, sprzeciw ze strony otoczenia, próby zbagatelizowania naszego doświadczenia (to, co robią faryzeusze) mobilizują nas do myślenia, szukania ostatecznego wyjaśnienia. Uruchamiają w nas proces dochodzenia do wiary.

Wśród perswazji tego świata, prób ośmieszania, czy też otwartego sprzeciwu wobec Boga, dochodzimy do osobistego wyznania wiary.

Właśnie wtedy, gdy Jezus zobaczył jak „wyrzucili go precz”, skierował On do człowieka decydujące wezwanie do wiary.

Także wśród wielu przeciwności dochodzimy do potwierdzenia i obrony wiary, w której trwamy. Sądzę, że jest to doświadczenie nie jednego, niejednej z nas.

Moi drodzy,

Zasiejmy głęboko w naszych sercach słowa z dzisiejszego Psalmu 23. Jest to przepiękne wyznanie wiary psalmisty. Niech te słowa prowadzą nas przez cały rozpoczęty tydzień.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.”


Ofiarę na utrzymanie kościoła prosimy przekazywać na konto parafii:

https://tacaonline.pl/parafia-sw-andrzeja-boboli-bielsko-biala