Szesnastki z Atletą

Szesnastki z Atletą

Przed rokiem, w uroczystość Świętych Piotra i Pawła pallotyn brat Mirek Myszka, zakrystianin z bielskiej parafii św. Andrzeja Boboli modlił się przy jego grobie w mokotowskim sanktuarium: – Jeśli wysłuchasz moich modlitw, jeśli ta wyprawa się uda, to zajmę się twoim kultem bardziej… Męczennik prośby wysłuchał. Teraz kolej na brata Mirka.

Brat Mirek posługuje w bielskiej parafii św. Andrzeja Boboli, pod Szyndzielnią, od siedmiu lat. Wcześniej mieszkał tu także przez dwa lata, pod koniec lat 90., kiedy powstawał kościół.

Na dobre wszystko rozpoczęła parafialna pielgrzymka do grobu św. Andrzeja Boboli na Mokotowie, wiosną 2019 r. – Zaplanowaliśmy wówczas także w parafii „szesnastki” – comiesięczne Msze św. za ojczyznę przez wstawiennictwo św. Andrzeja, każdego 16. dnia miesiąca – opowiada pallotyn. – Miały się rozpocząć po uroczystości odpustowej przypadającej 16 maja. Na Mokotowie prosiłem świętego o wstawiennictwo w moich osobistych sprawach, ale też o to, żeby dał nam księdza, który czuje temat, który ma ducha Andrzeja Boboli i poprowadzi „szesnastki”. Dwa dni później rozwoziłem zaproszenia na odpust do proboszczów w naszym dekanacie. I trafiłem do ks. Piotra Leśniaka na os. Polskich Skrzydeł. Patrzę – na ścianie ikona naszego patrona! Dopiero tam dowiedziałem się o wielkim kulcie, jakim ks. Piotr darzy Andrzeja Bobolę. Nie miałem wątpliwości kto nam to załatwił. Aż do ogłoszenia pandemii, ks. Piotr co miesiąc gościł u nas, przybliżając nam postać patrona. A w międzyczasie…

Święty w plecaku

Brat Mirek od lat jest także „Zawiszakiem” – katolickim Skautem Europy.

– W grupie sześciu przyjaciół (Skautów Europy) zaplanowaliśmy w ubiegłym roku, że w lipcu, w ciągu trzech tygodni przejdziemy prawie 400 km w totalnej dziczy od granicy Polski, przez Ukrainę, do naszej dawnej granicy z Rumunią – opowiada. – To Gorgany, najdziksze góry Europy. Przed tą wyprawą zrobiłem swoją małą pielgrzymkę pieszą z Konstancina-Jeziorny do grobu św. Andrzeja Boboli na Mokotowie. I tam obiecałem świętemu, że jeśli wyprawa się uda, nie będzie kontuzji, wypadków, będzie dobra pogoda, wystarczy nam jedzenia, znajdziemy wodę, to zajmę się jego kultem bardziej. Do plecaka spakowałem relikwie świętego – został patronem wyprawy – i wyruszyliśmy w nieznane.

Przez trzy tygodnie całą szóstką doświadczali takiej opieki Opatrzności, że brat Mirek nie ma wątpliwości, komu ją zawdzięczają.

Dwa Serca

I jeszcze jeden kontekst. W uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, 19 czerwca br., proboszcz pallotyńskiej parafii w Bielsku-Białej, ks. Maciej Zawisza SAC, w obecności licznie zgromadzonych parafian i Rycerzy św. Jana Pawła II, zawierzył parafię Sercu Jezusowemu, a także poświęcił upamiętniającą ten dzień figurę Pana Jezusa.

Ks. Zawisza nie krył, że przebieg uroczystości to w dużej mierze plan brata Mirka.

– Ta uroczystość, to też konsekwencja wydarzeń ostatnich miesięcy, kiedy kościoły zostały zamknięte dla wiernych – wspomina brat Mirek. – Jeszcze kiedy powstała parafia, został nam tu powierzony kult Matki Bożej Fatimskiej, a niestety nigdy nie zadomowiła się tu na stałe codzienna modlitwa różańcowa parafii. Kiedy Episkopat Polski i nasz biskup zaprosili do codziennego Różańca we wspólnotach zakonnych i kapłańskich, dołączyliśmy i my, a za sprawą transmisji także nasi parafianie. Gdy na nowo otwarto kościoły podtrzymaliśmy tę tradycję i codziennie po wieczornej Mszy św. prowadzimy Różaniec z udziałem wiernych. Skończył się maryjny maj, a my postanowiliśmy modlitwę kontynuować – i mam nadzieję, że tak już zostanie. Wtedy też poczułem wewnętrzne przynaglenie, żeby trwając przy Sercu Maryi, zawierzyć parafię Sercu Jezusa. Zewnętrznym tego wyrazem miała być Jego figura.

Zaraz nazajutrz, we wspomnienie Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, parafianie spotkali się na Mszy św. i modlitwie wszystkich czterech części Różańca, przed Najświętszym Sakramentem, ze szczególną intencją – za kapłanów i o nowe powołania kapłańskie, zakonne, misyjne.

Święty i znaki

– Już składam w całość te puzzle – uśmiecha się brat Mirek. – Św. Andrzej Bobola był prawdziwie kapłanem na wzór Serca Jezusowego, przez Niepokalane Serce Maryi. To on napisał tekst „Ślubów lwowskich”, złożonych Matce Bożej przez króla Jana Kazimierza w czasie potopu szwedzkiego. Co więcej – tekst „Ślubów jasnogórskich” kardynał Stefan Wyszyński napisał… we wspomnienie św. Andrzeja Boboli – 16 maja 1956 r.! Polska mistyczka Fulla Horak, której objawił się św. Andrzej mówiła, jak polecał się jej i całemu narodowi jako patron naszej ojczyzny. Osobiście nie mam wątpliwości – to z jego dobrowolnej zgody na męczeństwo i Bożej łaski do jego zniesienia, narodzili się nasi kolejni męczennicy najtrudniejszych czasów II wojny światowej i komunizmu, jak choćby św. Maksymilian i bł. ks. Jerzy Popiełuszko.

Jak mówi brat Myszka, także w ostatnich czasie święty współpatron Polski przypomina się swoim rodakom. Na początku pandemii, z Mokotowa wyszła inicjatywa Nowenny do św. Andrzeja Boboli o ustanie zarazy. On sam niósł pomoc mieszkańcom Wilna, które w latach 1625-1629 Wilno nawiedziło kilka groźnych epidemii. Brat Mirek – razem z internetową telewizją Pallotti TV przygotował dźwiękowe nagranie nowenny.

– I jest jeszcze jeden ważny fakt – to w 1920 r., słynną bitwą warszawską, której setną rocznicę będziemy obchodzić 15 sierpnia, poprzedziła właśnie Nowenna do św. Andrzeja Boboli, którą podjęli warszawiacy. Też odczytuję to jako znak dla nas – dodaje pallotyn.

Niezwyciężony

– Myślę sobie, że św. Andrzej od lat zapraszał mnie do tego, bym w nim zobaczył orędownika spraw naszej ojczyzny, ale przede wszystkim kapłanów i zrobił wszystko, by rozszerzał się jego kult – kontynuuje brat Mirek. – W 1999 r., kiedy byłem tutaj po raz pierwszy, razem z młodzieżą przygotowaliśmy sztuki teatralne, poświęcone postaciom św. Andrzeja Boboli, św. Wincentego Pallottiego i św. Faustyny. Wtedy po raz pierwszy wczytałem się w opis jego męczeństwa. Zginął bestialsko zamordowany przez Kozaków w 1657 r. Papież Pius IX, który dokonał beatyfikacji Andrzej Boboli, stwierdził, że jest to największy męczennik Kościoła świętego. W trzechsetną rocznicę jego śmierci apostoła Polesia Pius XII wydał poświęconą mu encyklikę Invicti Athletæ Christi (Niezwyciężony Bohater Chrystusowy).

Kolejny raz męczennik przypomniał się bratu Mirkowi w 2013 r., kiedy ten zainicjował tu najtrudniejsze trasy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej po jego patronatem.

– Wszyscy, którzy przyjeżdżali do nas na EDK, a rekordowo było tu nawet 1200 osób, mówią, że u nas jest naprawdę najtrudniej. Nie chodzi tylko o trudność pokonywania górskich tras. Tak się składa, że u nas wtedy zawsze marsz utrudnia pogoda – leje, albo jest mroźno i śnieżyca. Może tak to jest – największy polski męczennik, to i trasy najtrudniejsze… Niektórzy mówią: „Idziemy do Boboli, bo tam boli”, a inni, że skoro jego tak bolało, to wziął już cały ból na siebie.

Polska – Bobola – 16

– Obiecałem św. Andrzejowi, więc robię, co mogę – podsumowuje br. Myszka. – W naszej parafii każdego 16. dnia miesiąca będziemy się spotykać na specjalnych „szesnastkach” z Andrzejem Bobolą – będzie Droga Krzyżowa, adoracja Najświętszego Sakramentu i Msza św. za ojczyznę. To będzie dopełnieniem nabożeństw fatimskich i modlitwy za kapłanów, które od lat są troską naszego ks. Piotra Marka SAC. Chciałbym, żeby nasz kościół stał się miejscem szczególnego kultu św. Andrzeja. Chcemy zapraszać także wszystkie parafie do tego, by co miesiąc, 16. dnia jednoczyły się z nami na modlitwie w intencji naszej ojczyzny. Myślę o projekcie „Polska – Bobola – 16”, który by jednoczył wszystkie takie miejsca. Ufam, że jeśli faktycznie będziemy się gorliwie modlić za jego wstawiennictwem – zjednoczeni świeccy i kapłani – jeśli będziemy go naśladować, inaczej będzie wyglądało życie w naszej ojczyźnie, nie zabraknie świętych kapłanów. Św. Andrzej był oddanym adoratorem Najświętszego Sakramentu, czcicielem Serca Pana Jezusa i Serca Matki Najświętszej – nie rozstawał się z Różańcem. To wezwanie szczególnie do wspólnot kapłańskich i zakonnych. Bo potrzebujemy kapłanów za wzór Serca Jezusowego i Serca Maryi.

Brat Mirek podkreśla, że Andrzej Bobola przypomina się szczególnie bielskiej parafii, której patronuje, a która stoi tuż obok Szpitala Wojewódzkiego. To tu przychodzą szukać ratunku chorzy i ich rodziny. – Pewnie modlą się do św. Judy Tadeusza, do św. Rity – i bardzo dobrze, bo święci tworzą jedność z Panem Bogiem, ale może nie znają św. Andrzeja Boboli, który też chce nas wspierać. Planujemy przygotowanie serii filmów internetowych o świętym, upowszechnianie encykliki Piusa XII, publikację wizerunków męczennika – dodaje brat Myszka. Współpatronem parafii jest św. Wincenty Pallotti. Figury obu świętych stoją pod krzyżem w prezbiterium kościoła. – Obaj – Apostoł Rzymu i Apostoł Polesia –wskazują na krzyż – dodaje pallotyn. – Pallotti wybudował sobie Drogę Krzyżową w swoim pokoju, gdzie codziennie się umartwiał i przeżywał z Jezusem Jego mękę. Bobola sam męczeńsko zginął za wiarę. Obu łączyło też to, że wychodzili do ludzi świeckich, razem z nimi tworzyli jedność. Pokazują nam, jak odrodzić chrześcijaństwo w dzisiejszych czasach – razem, na kolanach, przed Jezusem i Maryją.

URSZULA ROGÓLSKA

Gość Bielsko-Żywiecki 27/2020