XIX Niedziela Zwykła (2020)

DZIEWIĘTNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA ROK A

Moi drodzy,

Tak się składa, że niedziela po niedzieli zaproszeni jesteśmy do wspólnego rozważania słowa Bożego.

To jedno z naszych ostatnich duszpasterskich spotkań.

Głoszenie słowa Bożego to jedna z zasadniczych posług proboszcza we wspólnocie parafialnej, jedna z zasadniczych funkcji urzędu kapłańskiego (w prawie kanonicznym homilia zarezerwowana jest dla biskupa, prezbitera lub diakona).

Jak doradzają znawcy przedmiotu, homilia powinna spełniać dwa zasadnicze wymogi – odpowiadać jasno na dwa pytania, jakie stawia sobie głosiciel słowa. Pierwsze: co chcesz, aby słuchacze wiedzieli, zrozumieli? Drugie: co chcesz, aby zrobili?

Pierwsze, co chciałbym, abyście dziś zrozumieli to prawda, że nasz Bóg jest nieskończenie bardziej delikatny wobec nas, nie narzucający się nam, szanujący do bólu (bólu swojego ojcowskiego serca) naszą wolność, niż możemy to sobie wyobrazić.

Sam nie zdaję sobie sprawy z tego, jak łagodny i cierpliwy, miłosierny i wyrozumiały jest dla mnie samego.

Takim właśnie objawił się Eliaszowi na Bożej górze Horeb.

Eliasz zmęczony rozprawą z prorokami Baala, zastraszony przez mściwą królową Izebel, chciałby po prostu umrzeć gdzieś na pustyni. Kilka wersetów wcześniej skrajnie rozgoryczony prosił Boga by ten odebrał mu życie.

Ale plan Pana Boga był inny. Przede wszystkim Bóg chciał ukazać Eliaszowi swoje inne oblicze.

Już nie Tego, który posyła ogień z nieba by pochłonął pogańskich proroków, który sprawia, że trzęsie się ziemia i góry rozpadają się w gruzy.

Takiego Boga Eliasz już znał, i po części my także takiego właśnie Boga znamy. Boga od sądu, od gromów, od kary nierychliwej ale sprawiedliwej.

Przywykliśmy do takiego Boga, bo sami jesteśmy osądzający, karzący, dochodzimy swojej sprawiedliwości (czasami nazywając ją nawet „bożą”).

Moi drodzy,

To nie jest prawdziwy obraz naszego Boga. Naszego tzn. tego, który objawił się nam i dał w swoim Synu Jezusie Chrystusie.

Wichura, trzęsienie ziemi, ogień nie mówią nam wiele o naturze Boga. A może nawet nie mówią nic skoro „Pan nie był w wichurze… nie był w trzęsieniu ziemi… nie był w ogniu”?

Bóg objawił się Eliaszowi w szmerze łagodnego powiewu. Łagodny powiew wiatru powiedział mu o Bogu coś zupełnie nowego – objawił Jego łagodność.

Eliasz od razu rozpoznał Boga i zasłonił twarz, aby zgodnie z Prawem nie spoglądać wprost na Boże oblicze.

Wiemy już o czym powinniśmy wiedzieć i pamiętać myśląc o Bogu, zwracając się do Niego w modlitwie.

Bóg jest nieskończenie bardziej dobry, łaskawy i łagodny niż możemy to sobie wyobrazić.

W praktyce – zawsze, ilekroć będziemy mieli wątpliwości, czy jest aż tak cierpliwy wobec nas, aż tak wybaczający – bądźmy pewni, że tak właśnie jest.

Nasze twarde i poranione serce nie raz, nie dwa będzie w to wątpić, lecz pamiętajmy – jak pisze św. Jan – „jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca”.

Jego cierpliwa i łagodna miłość jest większa od wszystkiego.

Moi drodzy,

Czas teraz odpowiedzieć sobie na drugie pytanie – co w takim razie czynić?

Pamiętamy polecenie jakie Bóg dał na wstępie prorokowi: „Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana”.

Wyjdź, aby stanąć wobec Pana!

„Stanąć wobec Pana” tzn zobaczyć jakim On naprawdę jest.

Bóg bardzo chce, aby każde jego dziecko, każdy z nas, przekonał się osobiście o Jego dobroci i łagodności.

Na nic się nie zda opowiadanie o niej, czytanie o niej w Piśmie Świętym, jeśli sami nie spotkamy się z nią. Nie doświadczymy na własnej grubej skórze delikatności Boga.

By tak stanąć przed Panem, trzeba najpierw „wyjść z groty” i zostawić swoje lęki, uprzedzenia, nie chować się przed Bogiem w zakamarki skały. Trzeba „wyjść z groty” jak z grobu na spotkanie z Bogiem Miłosierdzia.

Konkretnie? Bardziej konkretnie już się nie da.

Trzeba przyjść do konfesjonału, aby doświadczyć Jego cierpliwości, Jego łagodności.